• Wpisów:8
  • Średnio co: 361 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 22:26
  • Licznik odwiedzin:4 415 / 3257 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
przypominam, ze to samo jest na litarinarium.blogspot.com tylko ładniej i lepiej. przy okazji jako, ze jest jakis tam dzień dla specjalnych kobiet... tzn dzień specjalny dla kobiet to życzę wam, żeby te jego ostatnie godziny zapełnił seks którego którego niegy nie zapomninie. Nigdy tj. aż do wytrzeźwienia. Ok, let's go:

Wiem, że eau z fr. Czyta się jak 'o' ale gdybym napisał 'en' jak w 'bien' to nikt by nie wiedział o co chodzi. Wiec przyjmijcie, ze eau=ę.


W świecie równoległym naszemu, na planecie równoległej naszej której ktoś w kwiecie swej kreatywności nadał nazwę Aimeiz, gdzie magia była wszędobylska jak mocz w jeziorze, żył pretendujący do miana Magistra Inżyniera Czaromagii student Hippi Pirippi zwany Pierdolonym Leniem. Ze względów moralnych jednak w końcu uległo niegodziwe to przezwisko skróceniu do Pierre Lenieau. Próbowano to następnie skrócić jeszcze do Pieleau, jednak ten pseudonim miał zbyt dużo konotacje z ogrodnictwem. W związku z praktykami wysłany został do Bezmagistanu by napisać pracę na temat skutków wypróżnienia Fiolki Magii (TM MagiCorp S.A. ALL RIGHTS RESERVED wszelkie podobieństwa do Magicarpa są przypadkowe) w Bezmagistanie, gdzie jak sama nazwa wskazuje wszelaka magia udała się na zasłużony wypoczynek.


Pierre zdał sobie sprawę, że się obudził. Jego Zdrowy Rozsadek podpowiadał mu: „Stary, rusz dupę, już trzynasta, masz iść na praktyki, dziekan żywi do ciepie tak płomienną sympatie jak pies do listonosza, musisz wyprowadzić kurotoczka, naczynia niepozmywane plus wiele innych pomniejszych zajęć. „ Wtedy pojawił się Wewnętrzny Leń: „Trzynasta! Trzynasta?! Toż to blady świt! Pobożni ludzie nie wstają tak wcześnie! Po kurotoczku najwyżej sprzątniesz podłogę, praktyki i tak są długie jak cholera, sama droga do Bezmagistanu to tydzień podróży a skoro inne zajęcia nie są dość istotne by je wymieniać, to nie są również dość ważne by je wykonać!”. Pierre mruknął z aprobatą, przewalił się na drugi bok i zapadł w sen...
Wstawaj ty obdartusie, ty leniu bez życia! Nic tylko byś spał, żarł, srał i siedział przed tym pieprzonym Czaroterem! Myślisz, ze nie wiem, że wyczarowujesz sobie z niego iluzje nagich panienek i bawisz się przy nich siusiakiem?! Won mi z wyra!
ale mamo....
żadnych ale, leserze ty, ty onanisto, ty siurościskaczu ty! - Tippampa Pirippi, Tippą zwana, rodzicielka Pierra, skierowała do swojego syna te słowa.

Hippi w panicznym strachu skondensował energie wszechświata, co dało mu końską dawkę energii życiowej, dzięki której był w stanie sturlać na podłogę obijając się przy tym o wszystko co tylko znajdowało się na podłodze i ostatecznie wstać waląc przy tym łbem w lewitujący Morgenstern który akurat zechciał w swej łaskawości ulec spontanicznej teleportacji z któregoś z równoległych swiatów.


Pierre zmierzał polna drogą do Bezmagistanu. Podróż upływała spokojnie, Hippi co jakiś czas zrywał rzadką roślinność, ponieważ jak na maga przystało miał zacięcie do zielarstwa i jak na studenta przystało miał zacięcie do konsumowania swoich zbiorów. W miarę konsumpcji jego wędrówka nabierała kolorów, świat piękniał, a życie nabierało sensu. Podczas, gdy wymieniał furiacką argumentacje o wyższości miodów nad piwami z owłosieniem na swoich rekach, wydarzyła się rzecz niesłychanie niecodziennie niezwykle niebanalnie nietuzinkowa nie. Zza drzew, które zdarzyło mu się mijać, co nie może dziwić biorąc pod uwagę fakt, ze polana była już dawno za nim i niemal równie dawno wkroczył w objęcia lasu, wyłoniło się gargantuiczne cielsko. Masywny łeb, uzbrojony w spływający posoką dziób i ciągnący za sobą purpurowo upierzony korpus. Przewalało się to dziwo po ziemi by koniec końców stanąć przed Pierrem i rzec: „'sup, dawg? Wanna take a ride to the Lalaland??”

T.B.C.
Or not.
 

 

Przedprzedmowa:
Pamietajcie że lepiej to czytac na litarinarium.blogspot.com/ , hej!

Przedmowa:
Randomowy tekst napisany głównie z poczucia winy, że tak dawno nic tu nie napisałem. Choć planuje coś co może się okazać ciekawym eksperymentem. Oczywiście nie zamierzam zmieniać profilu blogu i wciąż będzie nastawiony na humor. I skoro to czytacie, to zostawcie komentarz, dla mnie to jedyny dowód waszego istnienia.

---------------K, here we go.-------------------------
Lubie herbe. I akurat tak się przydarzyło, że miałem na nią ochotę, choć nie miałem ochoty jej sobie parzyć. Ja w ogóle nie lubię robić czegokolwiek. Pewnie gdybym miał w sobie nieco więcej sił witalnych to właśnie podrapałbym sobie tyłek, ale wole poczekać aż sam przestanie mnie swędzieć, niż się męczyć. Wróćmy jednak do tematu. Więc jakimś cudem musiała chyba nastąpić koniunkcja planet w co najmniej trzech układach słonecznych łącznie z naszym i to naraz, bo akurat moja szanowna rodzicielka zapytała czy che herbatę ja zaś, znalazłem w sobie dość mocy by odkrzyknąć, że chcę. A jak, pewnie, że chce!

No więc owy baśniowy artefakt wielkiej potęgi herbą zwany, jak każde dziecko wie dodaje motywacji, więc z nowym spojrzeniem na świat zaklaskałem pośladkami z radości, wstałem, powłóczyłem zadem do kuchni i zaciągnąłem słuszny łyk herby, po czym oczy zaszły mi krwią, przeżyłem cztery wewnętrzne wylewy, wnętrzności poprzewracały mi się na lewą stronę, koty zaczęły się marcować, ryby mówić, świnie latać (swine flu, amirite?) a dzieci płakać i zgrzytać zębami. No niech mnie, jeżeli kiedykolwiek wcześniej spotkałem się z zalewaniem herbaty wrząca cytryną a potem wkrajaniem do niej plasterka wody;/

Ale abstrahując od szlachetnych trunków. Do tej pory o czymś takim jak zima, to ja się uczyłem na religii, wiedziałem, ze ponoć takie coś istnieje ale nikt nigdy tego nie widział, przynajmniej tu, w Szczecinie, który tak bardzo wszystkich gówno obchodzi, że nawet zima ma nas w dupie. Nieznane są jednak wyroki losu i zupełnie niespodziewanie nadeszła. Nadeszła i wcielając się w role ponurego żniwiarza wymordowała miejski transport - driftujące tramwaje, autobusy, w których ogrzewanie działa tylko w lato.

Jak tylko któryś z autobusów okaże się sprawny cały tłum przystankowiczów, niezależnie od tego, czy czekali na ten czy inny, jak jeden maż zakrzykuje: „Szturmem skurwysyna!” i pakują się do środka, ściśnięci jak stereotypy, schematy i durne pomysły w Twoim szacownym łbie, wąchając sobie wzajemnie woniejące pachy.



I na koniec mały bonus:
Z pytaniem jakiejkolwiek społeczności o zdanie jest ten problem, że każdy ma swoje i niczyje nie brzmi rozsądnie. No, w zasadzie to dwa problemy. Jeszcze ten, że ostatecznie i tak zostanie wybrany najgłupszy i najgorszy z pomysłów, chyba, że głowa społeczności postanowi działać na własną rękę, w takich właśnie sytuacjach powstają prawdziwe arcydzieła głupoty. To już trzy problemy. Czwarty jest taki, że nieważne jak wspaniale wyglądał by pomysł przed wprowadzeniem, ostatecznie okaże się, że jest kompletnie do dupy, podniosą się głosy krytyki, a biali rycerze prawości, obrońcy moralności, miłości i sprawiedliwości zaraz zaczynają grozić odejściem ze społeczności.
 

 
Dzięki za inspiracje, ziow

Wymieszanie stylów jak najbardziej zamierzone.

Sorry, ale na pingerze chyba nie da sie formatowac tekstu więc całość wygląda jak psie gówno. Jak chcecie zobaczyć to wyglądające jak powinno to zalozylem specjalnie bloga na blogspocie: http://nieciekawyblog.blogspot.com/2009/10/dramant-romantyczny-w-prozaicznej.html

Scena pierwsza.
Miejsce akcji: elegancka restauracja.
Czas: okolice 21-22-giej

Oni – ona i on. Młodzi, piękni, lekko wstawieni, bez dwóch zdań w romantyczno-kopulacyjnym nastroju.

Ona – Monika. On – Krzysztof.

Ona, znaczy Monika
(głowa lekka niby pióro z wolna opada na splecione dłonie)

Krzysztofie, wyborna kolacja, wyśmienite wino, mimo to, wciąż odczuwam niedosyt. Nie jest to jednak głód, czy stricte pragnienie.

Krzysztofie, rozwiąż, proszę te zagadkę, czego pragnę, a zaspokoić owe będzie Ci dane.

On, znaczy Krzysztof
(Wzrok drapieżny, pełen pożądania)

Och, Moniko, och.
Moniko, och, Moniko.
Och, och, Moniko, Moniko, och.

Jakże ja mógłbym nie rozumieć pragnień twych, och, Moniko, och.

Jadło się skończyło, napitek ugasił pragnienie, pozwól, och, pozwól, abyśmy my, och, udali się ugasić ostatnie z Twych pragnień. Ochoch choch och.

Monika (Ona – kobieta ta, kobie)
(Uśmiech szeroki na ustach zagościł odsłaniając rząd, zarząd i przedrząd śnieżnobiałych zębów)

Tak, Krzysztofie, tak! Udajmy się czym prędzej, by zaspokoić najskrytsze me pragnienia!

Krzysztof (On – Homo Podpantoflus)
(Podrywa się w podnieceniu z krzesła. Wraz z nim podrywa się z podniecenia to, co mężczyznom zwykle się ku niebiosom podrywa z podniecenia)

Och, jak wspaniale wygląda twe trójrzędowe uzębienie gdy się uśmiechasz, Moniko, Niko mo!

Scena druga.
Miejsce akcji: mieszkanie
Czas: okolice 22-23-ciej

Ona i On – znów. W mieszkaniu – czyimś.
Seria wilgotnych pocałunków, ślina spływa po nagich ciałach. Tutaj, akcja zaczyna toczyć się jak zwykła proza i – jak widać – burzony jest czwarty mur, akcja przechodzi do sedna.

Ona (oparta o ścianę) – zrób to! On – schyla się, łapie jej stopę łaknącym chwytem, unosi ku górze, aż do swych ust, zaczyna obgryzać, paznokcie z furią maniaka.

On – Och Moniko, twoje paznokcie są tak podniecające! Ich smak nieopisywalny wypełnia me usta, wyczuwam główny wątek kłaków z butów z delikatną nutą szarego mydła!

Monika sprzedaje Mu liścia obgryzioną stopą – zostaw stopę mą, paznokcie, kłaki i szare mydło me w spokoju, obrzydliwusie, usie obrzydliwy!
---------------FIN-------------
  • awatar Gość: I love the view. my website - http://journal-cinema.org/
  • awatar Gość: zwycięstwo.
  • awatar Gość: Coo on odjebał xD leżę :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Nie mówcie mi, proszę, że ludzie nie są uprzejmi. Zawsze wracając z uczelni, kiedy czekam na tramwaj w spokoju palac sobie papierosa, podchodzi do mnie pewna przepiękna, młoda dama i pyta:
"przepraszam, czy nie miał by pan może poczęstować papierosem?"
"Nie."
"A, dzękuję bardzo."
To się nazywa kultura! Na chwilę obecną za kazdym razem kiedy widze, że do mnie podchodzi, zamin zdąży jeszcze otworzyć usta, mówie:
"Nie, obawiam się, że nie mam paierosa"
żeby nie musieć czekać aż wygłosi ten swój cholerny i przez te uprzejmości niewiarygodnie długi monolog. Jej kultura się wtedy zmienia i na odchodnym słysze:
"kutas pierdolony"
co nie przeszkadza jej w podejściu do mnie następnego dnia.

nawet w sytuacjach konfliktowych potrafimy zachować się jak dżentelmeni, ileż razy nie przyjdzie nam zasłyszeć konwersacji w rodzaju tej:
"Paaaanie, pierdol się pan"
czy tej, wygłoszonej niegdyś przez Janusza Korwina-Mikkego:
"Mój wielce szanowny i czcigodny przedmówca łże jak pies!"

Niekiedy, uprzejmość stosowana jest również jako przedmiot handlu, postaram się to udowodnić tym cytatem:
"Te, laska, weźmiesz do paszczy jak cie poprosze?"
Nie pochwalam takiego zachowania. Czy nie lepiej wyglądało by to w takiej formie?:
"Witaj, młoda damo, czy mogłabyś, proszę, zaspokoić moje potrzeby seksualne na sposób oralny?"

Warto rówież zauważyć, jak o swoich partnerkach wyrażają się mężczyźni:
"KURWA KURWA KURWA MOJA KURWA KURWA KURWA, TO KURWA KURWA KURWA."
i kobiety o partnerach:
"CHUJ CHUJ CHUJ MÓJ CHUJ CHUJ CHUJ TO CHUJ CHUJ CHUJ."
Warto tutaj zaznaczyć, że wbrew powszechnemu mniemaniu 'kurwa' to niesamowicie wywyższające określenie na kobiete szacunek jaki o niej wyraża porównywalny jest jedynie do wyrazu 'chuj' odnoszącego się do mężczyzn.

Mam nadzieję, że udowodniłem wam, że nasz wspaniały polski narób przepełniony jest kulturą, uprzejmością i każdy z nas posiada niezwykły kunszt w budowaniu zdań.
  • awatar Gość: Każdy naród taki jest ^^ To o zaspokajaniu potrzeb jest fajne ;)) Pozdro :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wstałem z rana - koło 8. Zjadłem pozywne sniadanie i -znajac swoje obowiazki - wyszedłem z psem. Poranek cechował sie przyjemnym, odświerzajacym chłodem a delikatna warstwa śniegu skrzypiacego pod stopami nadawała zwykle szaremu otoczeniu piekna i zmuszała do delikatnej refleksji.

Wróciwszy do domu wypiłem wcześniej zalana i juz nieco ostygła kawę parzoną starannie ze świerzo zmielonych ziaren. Właśnie taką lubię - celobrowana, przygotowaną z sercem.
Wiedziałem, że moja matka za kilka godzin przyjdzie więc postanowiłem dokładnie posprzątać. Kiedy skonczyłem zdązyłem jeszcze nastawic pranie. Następnie wstałem i wszystko okazało się być snem.

Było grubo po 14 i zniesmaczony faktem, że już nie śpie obróciłem sie z boku na bok. To był błąd - zobaczyłem psa spogladającego na mnie proszacym wzrokiem. Zamachał niepewnie ogonem. "na miejsce" powiedziałem. Mówienie tego troche mi zajeło, bo gdzies w połowie zapomniałem co ja wlasciwie mowie. Szybko sobie przypomniałem i dokończyłem. Pies z proszacego przeszedł w błagalny wzrok.

Z niecheci mówienia postanowiłem zmierzyć sie z nim na wzrok. Po jakimś czasie dał sobie spokój i poszedł. Byłem głodny. A jako, ze od zbyt długiego snu bolała mnie głowa na sniadanie zjadłem ibuprom i popiłem go jakims płynem znajdujacym sie na szafce. Wygladał jak herbata, smakował jak kawa a jego konsystencja przypominała jogurt. Było ciekawe. Zastanawiałem sie jaki płyn jak długo musi leżakował aby tym sie stać. Z rozmyślania wyrwał mnie dzwiek metalu sowanego po kafelkach. To pies przestawiał miske na srodek przedpokoju. "jak nie srać, to zreć" - pomyslałem.

Obrót głową w celu lokalizacji karmy był dla mnie jak stówa na klate. Był to zreszta próżny wysiłek, bo porzywienie się skonczylo. Z lodówki wyciągnąłem stara kielbase i rzucilem do miski, kopiac ja z powrotem na miejsce, po czym zdalem sobie sprawe, ze zaspany rzucilem ja w rzeczywistosci na psa i tegoż kopnałem. Było mi z tego powodu przykro więc postanowiłem go w koncu wyprowadzić. "idziemy!" - rzekłem z urazą w głosie. Pies gapił sie na mnie a następnie rozpedzil by w koncu walnac glowa w sciane. Nieco zdezorientowany zaczął sie cieszyć.

Pod klatką stali wyznawcy Braminizmu. Jak zwykle prowadzili jakies głebokie rozważania. Niestety z powodu niespotykanej elokwencji i rozległej problematyce rozwazanego tematu nie byłem w stanie zrozumieć o czym mówili. Dął wiatr świszcząc niczym trąby jerychońskie z uszkodzonym ustnikiem. Pies szybko siknął i postawił klocka wiedząc, że kazda sekunda sie liczy. "wracamy" - powiedziałem i takowoz zrobiłem.

Przyjemne ciepło i mniej przyjemny zapach od miesiaca nie wietrzonego mieszkania i od takiego samego okresu* nieczyszczonej kociej kuwety roznosiły sie po mieszkani.

Pomyslałem, ze mozna by posprzatać, ale trzeba by do tego przyjechać tu kombajnem którego - pech chciał - akurat nie miałem pod ręką.

Przyjałem więc rzeczywistość bez marudzenia i skonczyłem wpis.



________________________
*Moi drodzy, zapamietajcie raz a dobrze - coś takiego jak "okres czasu" nie istnieje a dokładnie to jest to tautologizm czyli jak mowi Litarowy slownik wyrazow obcych "coś czego sie, cholera, po prostu nie robi"
  • awatar Gość: <http>//zielona-kawa.strefa.pl]green coffee opinie
  • awatar Gość: After getting more than 10000 visitors/day to my website I thought your litar.pinger.pl website also need unstoppable flow of traffic... Use this BRAND NEW software and get all the traffic for your website you will ever need ... = = > > http://massive-auto-traffic.com In testing phase it generated 867,981 visitors and $540,340. Then another $86,299.13 in 90 days to be exact. That's $958.88 a day!! And all it took was 10 minutes to set up and run. But how does it work?? You just configure the system, click the mouse button a few times, activate the software, copy and paste a few links and you're done!! Click the link BELOW as you're about to witness a software that could be a MAJOR turning point to your success. = = > > http://massive-auto-traffic.com Best regards Your friend Sophia
  • awatar Gość: Are you looking for an affordable way to drive tons of traffic to your web page? You can stop looking because http://mass-web-traffic.com is all you need! Hey As a web site owner, you know driving traffic is everything: It means more visitors, more click-through, and most importantly MORE MONEY! Now there’s a new service that gives you thousands of visitors per day for just pennies. And the way it works is this: Links to your web page are posted automatically in thousands of forums, creating backlinks to your site. Having so many backlinks, your website gain massive popularity in eyes of search engines so Google, Yahoo and Bing have no choice but to put your site at the top pages for your targeted keywords so your site will get FREE, TARGTED, LONG TERM TRAFFIC EFFORTESLY AND People see your website, products, services etc and spend their money. It’s that easy! http://mass-web-traffic.com eliminates the need for spending hours, days or even weeks manually
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (30) ›
 

 
Zmysły są fajne. Gdyby nie one, nigdy byś nie wiedział jak cudownie wczesną wiosną pachnie dworzerzec, ani co jadł Twój rozmówca.

Nigdy byś nie usłyszał melodii szeptanej delikatnie Ci do ucha przez kanonade samochodów, marynarzy (widocznie właśnie podczas silnego sztormu), szczekajacych psów czy marcujacych kotów niczym nokturn Chopina grany młotem pneumatycznym bądz Mjolnirem.

Tylko wtedy możesz się dowiedzieć co Horacy miał na myśli pisząc "exegi monumentum" kiedy ujrzysz jakiegoś pana (pań czyniacych tak wzniosłe akty nie spostrzegłem) najpewniej profesora (doktorowanego! Badz habilitanta docentowanego) pracujacego nad wykonaniem tej jakże pieknej architektury.

A cuż to było by za życie gdybyś nie mógł uswiadczyć smaku kebaba z miesem pleśniowym i surówką dojrzałą na tyle, że mruczy i łasi się do Ciebie?

Zali nie jest oczywistym, że zmarniało by? Wżdy chcemy znać każdy smak i kolor jego, każdą nute i pauze jaką wydaje na swym instrumencie starym i nie nastrojonym. Lecz wciąż całym, dumnym i pełnym madrości nabytej przez wiek.



  • awatar Gość: Surprisingly user pleasant website. Tremendous information available on couple of clicks on. My Website - http://journal-cinema.org/
  • awatar Gość: %image_title% is definitely the greatest! my website - http://onlinesmpt200.com
  • awatar Mayumi ⎝⓿⏝⓿⎠: Gdy tylko znajdę czas napiszę coś ciekawego ;) Mam dopiero 17 lat i w Japonii byłam tylko raz :D Z rodzicami,teraz muszę na to zapracować sama...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie da się ukryć - mendy jak się masz. Nic ich nie obchodzi, jeżdżą jak chcą, nawet do przepisów ruchu drogowego się nie stosują! Niby na chilloucie a jednak kiedy przychodzi co do czego, wyłazi wewnętrzny skurczybyk (a taki skurczony byk to niezła swołocz. Zresztą Swołocz też aniołkiem nie jest...) i kiwa tą czaszką jakby miał w środku piłeczkę ping-pongową.

Zresztą, niebieski kolor ma symbolikę.

Fajnie, nie?;]

Pomijając fajność owego faktu, symbolika jest następująca:

Kolor niebieski, jest jednym z trzech kolorów dostrzegalnych przez człowieka. Informuje on o potrzebie nędznej kreatury która akurat go lubi - tak więc jasnoniebieski kolor samochodu świadczy o potrzebie wypróżnienia pęcherza, ciemnoniebieski zaś o konieczności wydalenia kału z kiszki stolcowej. Ale nie tylko takiej potrzebie, gdyż potrzebuje on również pokazać jaki to z niego Łałałiła albo Fifarafa, w zależności od wyznawanej religii i poglądów.

Świadczy również, że taki delikwent ma wszystko w swej jaskini galopującej sraczki. No, prawie wszystko, bo bez ochów i achów na jego temat zacznie ci opowiadać coś czego nie chcesz słyszeć a co ma za zadanie wprawić Cię w stan absolutnego zachwytu. Więc lepiej zachwyć się nieco wcześniej i już na usłyszenie 'cześć' zrób minę jakby Cię właśnie intelektualnie zdewastował.

Także kochani, niebieski mógłby z powodzeniem być kolorem szatana ale teraz kryzys jest i nikomu się nie powodzi. W każdym bądź razie unikajcie tego koloru szczególnie przy wyborze auta! Podobno policja* ma zacząć ścigać za prowadzenie takowych!;]

*Oni mają w kolorze brudnego morza, więc są fajni i okay.

P,S. Tak tylko chciałem powiedzieć, ze ja tu nie prezentuje swoich poglądów;]
  • awatar Litar: Patrz na koment w poprzednim tekscie to sie dowiesz dlaczego taka pierdla sie zajalem dark;]
  • awatar Gość: Sądzę, iż za bardzo się przejmujesz pierdołami. Bierz prozac DoDa :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zobacz ten post na www.nieciekawyblog.blogspot.com
Różnica taka, że tam mogę formatować tekst, więć całość ładniej się prezentuje.

...Bo przecież każdy chce dołączyć do Towarzystwa Miłośników Autobusów i Tramwajów!

Ja po prostu to kocham. Te budujące napięcie oczekiwanie na jakąś Ładogę odkupioną od niemieckiego muzeum transportu publicznego.Te taktyczne zagrywki pasażerów i ostatecznie szturm na wejście, te laski uderzające mnie w stopę, żebym przypadkiem nie wszedł przed jakimś Gremlinołajem, kocham tych spoconych ludzi, którzy na słowo 'mydło' robią wielkie oczy.

Ale ta faza taktyczno-zręcznościowo-siłowa to jeszcze nie wszystko. Nie możemy zapominać o wewnatrzautobusowej przestrzeni w której się akurat prawdopodobnie znajdujemy. Załóżmy, że są jeszcze wolne siedzenia.
Co zrobi dowolny Gremlinołaj? oczywiście - jeśli masz szczęście - to poprosi cie żebyś ustąpił mu/jej miejsca. jeśliś zaś pechowy człek, wsadzi Ci torbę w Twe zacne lico i w zestawie standardowym postawi laskę na nodze. A, że taki Gremlinołaj wazy Trochę więcej niż trochę a podstawa laski ma dość niewielką powierzchnię (dziwie sie, że jeszcze ich nie ostrzą) to sprawia to, że odczuwasz pewien dyskomfort.

Jeśli jest natomiast tłok to jeszcze pół biedy bo powyższy problem znika - jesteś skazany na stanie. Stanie i stanie bo kiedy akurat jakaś piękna kobieta chcąc nie chcąc ociera się tyłkiem o twe genitalia, to ciężko się powstrzymać;] choć mogą wyniknąć z tego konsekwencje ekhemm... wykraczające nieco poza bon ton. Gorzej kiedy ta piękna kobieta nie jest ani piękną ani kobietą tylko jakimś marynarzem (czyt. menelem akurat po opuszczeniu swojego stanowiska archeologicznego(śmietnika) z konkretnym chuchem alkoholowym). Można omdleć z wrażenia.

Pozostała nam do opisania jeszcze trzecia faza - wysiadanie.
Nie wiem jak Ty, ale ja zawsze zajmuję strategiczną pozycje przy drzwiach - o ile rzecz jasna nie siedzę. Co pozwala mi zaobserwować wiele ciekawych zachowań Gremlinołajów - wstają ze swych legowisk zwykle na ok 3-4 przystanki przed tym, na którym wysiadają. I przepychają się do wyjścia. Skubane nawet nie zapytają czy wysiadasz na tym przystanku tylko z miejsca obdarują Cie jakimś miłym i serdecznym bluzgiem ("Odsunął byś się pan!" etc.)

To tyle na razie, aczkolwiek o autobusach i przygodach które można w nich przeżyć mogę pisać bez końca;]

Piona!;]

P.S. Następna notka, jak zdarzy mi się coś inspirującego;]
  • awatar Litar: @przeklety: Nie bardzo rozumiem - był jeden ort. Chyba, ze miałeś na myśli wybiórcze stosowanie polskich znaków;]
  • awatar Gość: nie to żebym się czepiał... ale jakby to powiedzieć rozumiem różne dziwne przypadłości związane z niechęcią do pisania w poprawnej polszczyźnie ale komputer to taka sprytna zabawka co mogłaby pomóc... no ale jakby to było gdyby nas nie było - sama treść zasługuje na publikację na łamach szacownych dzienników, tudzież tygodników szczecińskich, następnym razem możesz napisać tez coś o tych ciołkach w niebieskich samochodach. Myślę że się nie obrażą - a zyskasz dzięki temu wielu pochlebców, myślę nawet że byś daleko nie musiał szukać ;)
  • awatar Gość: pompa xD życzę Ci powodzenia w dalszym tworzeniu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›